Polska awansowała do grona 20 największych gospodarek świata, ale w wydatkach na zdrowie wciąż plasuje się w dolnej części unijnej stawki. Nowy position paper Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej (IPPEZ) pokazuje, ile kosztuje ten paradoks — i jak można go odwrócić.
Polska osiągnęła w ostatnich latach olbrzymi skok rozwojowy — dziś zajmuje czołowe miejsce w gronie 20 największych gospodarek świata i 6. miejsce w Unii Europejskiej pod względem wielkości PKB. Równocześnie wypada zaskakująco nisko w zestawieniach dotyczących nakładów na zdrowie, zarówno jako odsetek PKB, jak i w przeliczeniu na mieszkańca. To właśnie ten rozdźwięk między pozycją gospodarczą a miejscem w rankingu wydatków zdrowotnych stanowi sedno diagnozy przedstawionej w position paperze „Zdrowie w Centrum”, opublikowanym przez IPPEZ we wrześniu 2026 r.
Autorzy dokumentu podkreślają, że mimo systematycznego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w ostatnich latach, dystans do średniej unijnej pozostaje niemal tak duży jak wcześniej, a poprawa wskaźników zdrowotnych nie nadąża za tempem tego wzrostu. Polska zajmuje 23. miejsce na 27 krajów UE pod względem udziału wydatków na zdrowie w PKB, a licząc wydatki per capita — 19. miejsce, z poziomem 2 240 euro PPP rocznie, czyli 58 proc. średniej unijnej.
Cena zaniedbania. Skalę kosztów nieinwestowania w zdrowie dobrze ilustrują dane ZUS: w 2024 r. wydatki na świadczenia związane z niezdolnością do pracy wyniosły ok. 57 mld zł i wzrosły w porównaniu z rokiem poprzednim o 17 proc., osiągając 1,6 proc. PKB. Jeszcze wyraźniejszy obraz strat wyłania się z danych o umieralności — liczbę zgonów możliwych do uniknięcia szacuje się w Polsce na 144 tys. rocznie, a związany z przedwczesną śmiertelnością ubytek PKB to ok. 115 mld zł, co przekłada się na 49 mld zł utraconych rocznie dochodów sektora finansów publicznych.
Do tego dochodzi demografia. W 2024 r. liczba osób w wieku 60 lat i więcej wzrosła w Polsce do niemal 10 mln, czyli 26,6 proc. populacji, a obciążenie demograficzne sięgnęło już 31,8 osoby w wieku produkcyjnym przypadającej na 100 osób w wieku 65+. Jednocześnie Polacy pracują zawodowo krócej niż większość Europejczyków — średnio 36 lat wobec unijnej średniej 37,5 roku, co stawia Polskę na siódmym miejscu od końca w Unii Europejskiej.

Co mówią sami obywatele. Diagnozę systemową uzupełnia badanie społeczne przeprowadzone przez IPPEZ na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polek i Polaków. Pokazuje ono, że problem nie ma wyłącznie wymiaru finansowego — to równocześnie luka finansowa, informacyjna i luka zaufania.
- Z opieki publicznej w ciągu ostatnich 24 miesięcy korzystało 84,7 proc. badanych, z prywatnej — 65,9 proc., przy czym o wyborze prywatnej opieki najczęściej decydował krótszy czas oczekiwania, a nie jakość świadczeń.
- Wiedza o funkcjonowaniu systemu okazuje się przy tym fragmentaryczna: choć 70,5 proc. respondentów wie, że składka zdrowotna jest obowiązkowa, jej prawidłową wysokość wskazało jedynie 46,4 proc., a 43,1 proc. błędnie sądzi, że NFZ jest właścicielem większości szpitali.
- Ocena systemu publicznego jest w większości krytyczna — 53,3 proc. źle ją ocenia, a 65,5 proc. uważa, że środki są źle wykorzystywane.
- Zaufanie rośnie tam, gdzie pacjent ma bezpośredni kontakt z osobą udzielającą pomocy — najwyżej oceniane są apteki (65,6 proc.) i lekarze rodzinni (54,5 proc.), najniżej NFZ (26,1 proc.) i Ministerstwo Zdrowia (25,1 proc.).
Pięć postulatów. Na podstawie tej autorzy publikacji formułują pięć rekomendacji dla polityki publicznej.
1. Coroczny Raport o Stanie Zdrowia Obywateli przedstawiany Sejmowi wraz z obowiązkową debatą parlamentarną.
2. Ocena wpływu na zdrowie w każdej nowej regulacji – nie tylko resortu zdrowia.
3. Zmiana modelu finansowania z t-2 na t-0, tak by wskaźniki wydatków odzwierciedlały realną, a nie księgową sytuację systemu.
4. Profilaktyka jako fundament systemu – docelowo minimum 5% wydatków na zdrowie do 2030 r., wraz z premiowaniem prozdrowotnych zachowań.
5. Cyfrowa edukacja zdrowotna – powszechny Indywidualny Plan Profilaktyki w Internetowym Koncie Pacjenta i proaktywne informowanie obywateli o kosztach leczenia.


